Arka Gdynia - Wisła Kraków 0:1 (0:1)

Na trudny mecz z mistrzami Polski przypadł debiut nowego trenera Arki Dariusza Pasieki. Wbrew oczekiwaniom nowy szkoleniowiec dokonał w wyjściowym składzie, w porównaniu z ostatnim spotkaniem żółto-niebieskich, tylko ...

Na trudny mecz z mistrzami Polski przypadł debiut nowego trenera Arki Dariusza Pasieki. Wbrew oczekiwaniom nowy szkoleniowiec dokonał w wyjściowym składzie, w porównaniu z ostatnim spotkaniem żółto-niebieskich, tylko jednej zmiany. Zdecydowanie natomiast postawił na grę ofensywną, wystawiając od pierwszej minuty dwóch napastników. I Arka na pewno zagrała najlepsze spotkanie w tym sezonie. Niestety, po samobójczym golu Adriana Mrowca, gdynianie przegrali 0:1.

Tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego meczu Arka Gdynia - Wisła Kraków odbyła się miła uroczystość podziękowania za roczne występy w Gdyni kończącemu piłkarską karierę Dariuszowi Żurawiowi. Była pamiątkowa koszulka, kwiaty, oklaski, a Żuraw, przypomnijmy, zdobył dla żółto-niebieskich sześć bramek. Kiedy zaczął się mecz gdynianie zaatakowali pierwsi, wywalczyli rzut rożny, ale goście już w drugiej minucie pokazali, kto jest w tym spotkaniu faworytem. Sam przed Andrzejem Bledzewskim znalazł się Patryk Małecki i tylko odważny rzut pod nogi krakowskiego napastnika zapobiegł utracie gola, chociaż "Bledza" przypłacił tę interwencję dużym guzem na czole.

Kiedy do końca zbliżał się pierwszy kwadrans gdynianie egzekwowali cztery rzuty rożne z rzędu i pod bramką Mariusza Pawełka było naprawdę gorąco. Trzykrotnie kończył akcje po rzucie rożnym strzałami Łukasz Kowalski i dwukrotnie Pawełek z dużym trudem odbijał piłkę. Kibice nie narzekali więc na brak emocji, chociaż w 18 minucie spotkania serca im mocniej zabiły, kiedy Paweł Brożek - po nieudanej pułapce ofsajdowej - stanął oko w oko z Bledzewski. Próbował przerzucić nad nim piłkę, ale... nie trafił do bramki. Arka grała naprawdę dobrze, walczyła, aby w ostatniej minucie pierwszej połowy wszystkie te wysiłki zaprzepaścić strzeleniem samobójczej bramki. Niesamowity pech gdyńskich piłkarzy. Jak do tego doszło? Małecki zakręcił trójką obrońców Arki, wpadł z piłką w pole karne, a próbujący ratować sytuację Adrian Mrowiec tak nieszczęśliwie kopnął piłkę, że ta wpadła nad rozpaczliwie interweniującym Bledzewskim do siatki. Arka przegrywała 0:1. Gol do szatni i to w takich okolicznościach.

Gdynianie mieli 15 minut, aby otrząsnąć się z tego nieszczęścia, a kibice na trybunach zadawali sobie pytanie, czy gospodarzy będzie jeszcze stać na równie dobrą grę jak w pierwszych 45 minutach.
Na szczęście ochoty do walki i odrobienia strat żółto-niebieskim nie zabrakło. Wisła szanowała minimalne prowadzenie i szukała swoich szans w kontratakach. Krakowianie okazje do podwyższenia prowadzenie mieli w 71 minucie, ale Mauro Cantoro przegrał pojedynek sam na sam z Bledzewskim, a dwie minuty później Paweł Brożek trafił piłką w słupek. Gdynianie takich klarownych sytuacji w drugiej połowie spotkania już nie mieli, chociaż do ostatnich sekund spotkania nie ustawali w wysiłkach, aby doprowadzić chociaż do remisu. Niestety, ta sztuka się nie powiodła. Mimo czwartej porażki z rzędu, tym razem schodzących do szatni gdyńskich piłkarzy żegnały oklaski, oklaski na które - mimo porażki - zasłużyli. Wisła natomiast wygrywając po raz czwarty obroniła pozycję lidera pozostając jedynym w ekstraklasie zespołem z kompletem zwycięstw w tym sezonie.

A największy pechowiec tego spotkania Artur Mrowiec po meczu powiedział:

- Chciałem wybić piłkę i doprawdy nie wiem jak to się stało, że futbolówka wpadła do naszej siatki. To był mój błąd - przyznał Mrowiec.

Arka Gdynia - Wisła Kraków 0:1 (0:1)

Bramki: O:1 Adrian Mrowiec (45-samobójcza).

Arka: Bledzewski - Kowalski, Szmatiuk, Płotka, Bednarek (74 Ulanowski) - Sokołowski, Ława, Mrowiec, Wachowicz (66 Lubenow) - Trytko (81 Niciński), Labukas.

Wisła: Pawełek - Alvarez, Marcelo, Głowacki, Piotr Brożek - Łobodziński (68 Cantoro), Sobolewski, Junior Diaz (80 Ćwieląg), Kirm - Paweł Brożek, Małecki (Jirsak).

Żółte kartki: Płotka (Arka) i Małecki (Wisła).

Sędziował: Hubert Siejewicz ( Białystok).

Widzów: 8000.

Janusz Woźniak

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3