Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Po ataku wilków w Wąglikowicach interweniuje wicewojewoda Aleksander Jankowski. Będzie zgoda na odstrzał? ZDJĘCIA

Edyta Łosińska-Okoniewska
Edyta Łosińska-Okoniewska
Po ataku wilków w Wąglikowicach mieszkańcy obawiają się o swoje bezpieczeństwo. W sprawie interweniował  wicewojewoda pomorski Aleksander Jankowski oraz Piotr Karczewski, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Pomorskiego.
Po ataku wilków w Wąglikowicach mieszkańcy obawiają się o swoje bezpieczeństwo. W sprawie interweniował wicewojewoda pomorski Aleksander Jankowski oraz Piotr Karczewski, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Pomorskiego. Edyta Łosińska-Okoniewska
W Wąglikowicach w powiecie kościerskim wilki w ciągu trzech dni zabiły całe stado owiec kameruńskich, znajdujących się w zagrodzie, w pobliżu domów. Mieszkańcy są w szoku i obawiają się o swoje bezpieczeństwo, zwłaszcza, że tuż obok znajduje się szkoła. Sytuacja zaniepokoiła także urzędników. W tej sprawie interweniował wicewojewoda pomorski Aleksander Jankowski.

Wataha wilków zaatakowała w Wąglikowicach

Na mieszkańców Wąglikowic i okolic padł blady strach. Wataha wilków zaatakowała stado owiec kameruńskich, znajdujących się w zagrodzie. Zwierzęta należały do Pawła Norka, właściciela agroturystyki, który mieszka w centrum wsi. Wilki zabiły całe stado w ciągu zaledwie kilka dni. Na teren gospodarstwa wkroczyły trzykrotnie. Większość zwierząt, które w dodatku były kotne, po prostu pozbawiły życia. Zjadły zaledwie dwie sztuki.

Wąglikowice otoczone są lasami, w których zadomowiły się wilki. Nic dziwnego, że mieszkańcy obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Zwłaszcza, że tuż obok miejsca, w którym doszło do ataku, znajduje się szkoła. Jak podkreślają, trzeba podjąć działania, zanim wydarzy się tragedia. Właściciel zabitego stada owiec sprawę zgłosił do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Jednak jak podkreśla, nie chodzi o odszkodowanie, ale o podjęcie kroków, które pozwolą zapobiec podobnym sytuacjom. Zwłaszcza, że wilki coraz częściej podchodzą do domostw, gdzie szukają pożywienia.

- Problem stał się naprawdę poważny, ponieważ atak wilków na moje zwierzęta następował co trzy dni - mówi Paweł Norek. - Mam nadzieję, że ta sprawa, która bardzo mnie dotknęła, pozwoli zwrócić uwagę na zagrożenie z jakim mamy do czynienia. Wiele osób lekko podchodzi do tematu wilków, bagatelizując problem jaki stwarzają i zapominając, że to drapieżniki. Jeśli one trafiły do nas, praktycznie pod samą zabudowę, to widocznie w lasach nie ma już dla nich pożywienia. Mogą stwarzać zagrożenie dla mieszkańców, zwłaszcza dla dzieci. Dlatego też chciałbym prosić o pomoc, aby władze zaangażowały się i mogło dojść do redukcji, bo nie ma innej metody na wilka. Staliśmy się bezradni wobec tych drapieżników. Nie możemy dopuścić, aby te wydarzenia przerodziły się w ludzką tragedię

W tej sprawie interwencję podjął wicewojewoda pomorski Aleksander Jankowski, a także Piotr Karczewski, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Pomorskiego. Dzięki temu udało się także zorganizować telekonferencję z głównym inspektorem ochrony środowiska.

- Mówimy o stracie zwierząt, ale sprawa jest bardzo poważna. Mieszkańcy zgłaszają, że wataha wilków wchodzi na prywatne posesje i mieszkańcy czują się zagrożeni. W pobliżu znajduje się szkoła i nie możemy absolutnie narażać dzieci, które uczęszczają do placówki - mówi Piotr Karczewski, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Pomorskiego.

Jak podkreślał wicewojewoda Piotr Jankowski, problem wilków jest skomplikowany. Co jednocześnie nie oznacza, że nie zostaną podjęte pewne działania.

- To w jaki sposób my możemy zajmować się wilkiem jest wyrazem narzuconych nam z góry przepisów unijnych. Musimy pamiętać, że wilk jest pod ścisłą ochroną, a to oznacza, że jako państwo, bez zgody Komisji Europejskiej nie możemy realizować programu kontroli populacji tego zwierzęcia. Tym samym wilki mogą dokonywać ekspansji bez żadnych przeszkód. To co się wydarzyło w Wąglikowicach jest wyrazem właśnie tego, że po części mamy związane ręce, ponieważ nie mamy suwerenności tworzenia programu ochrony przed wilkami z prawdziwego zdarzenia. Dlatego takie sytuacje budzą naszą antypatię. Chcemy rozwiązać ten problem i zachęcamy osoby pokrzywdzone do zgłaszania poniesionych szkód. W trybie natychmiastowym podjąłem dzisiaj interwencję w tej sprawie. Zmobilizowani zostali inspektorzy regionalnej dyrekcji ochrony środowiska, którzy przybyli do Wąglikowic, aby dokonać ostatecznej weryfikacji i sporządzić szczegółowe protokoły. Odbyło się także spotkanie z wójtem gminy Kościerzyna i głównym dyrektorem ochrony środowiska ministrem Andrzejem Szwedą-Lewandowskim, który zadeklarował w trybie pilnym wydanie zarządzenia do odstrzału. Teraz wszystkie dane są analizowane.

Podczas spotkania w Wąglikowicach zwrócono także uwagę na problem krzyżówek wilków z psami, tzw. hybryd. Prowadzone po odstrzałach badania genetyczne pokazują, że stanowią one sporą część populacji.

- To stwarza dwa problemy. Po pierwsze nie jesteśmy w stanie odróżnić wizualnie hybrydy od wilka, a po drugie te krzyżówki nie mają lęku przed człowiekiem, który jest charakterystyczny dla wilka, co jest bardzo niebezpieczne - podkreślał wicewojewoda. - W Wąglikowicach mieliśmy do czynienia z atakiem bestialskim, wręcz sadystycznym. Można by było tego uniknąć, gdyby akceptowano coś, co jest naturalne w innych społeczeństwach, czyli kontrolę populacyjną. Mogę zadeklarować, że dopóki jestem wicewojewodą, to w województwie pomorskim człowiek, a nie zwierzę będzie na pierwszym miejscu. A jeśli zwierzę będzie zagrożeniem dla mieszkańców, to będziemy robili wszystko, aby to zagrożenie zlikwidować.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

O prawie do aborcji w Sejmie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na koscierzyna.naszemiasto.pl Nasze Miasto