Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Słynny Włodek Książkowy kocha książki, ale musi też coś jeść

Andrzej Gurba
Andrzej Gurba
Wideo
od 16 lat
Żuk Włodzimierza Jabłonki, kupiony w społecznej zbiórce i wypełniony używanymi książkami spłonął pod koniec października 2023 r. na miejskim targowisku w Tczewie. Pan Włodzimierz znany jako Włodek Książkowy, stracił nie tylko dochód, który ratował mu codzienność, ale też nieco i sens życia.

Do pożaru żuka doszło w październikową noc

Do pożaru samochodu doszło w nocy z 26 na 27 października 2023 roku. Żuk z książkami stał jak zawsze na miejskim targowisku w Tczewie.

- Do podpalenia samochodu doszło po północy. Sprawców musiało być dwóch. Oblali żuczka benzyną i podpalili. Najprawdopodobniej to ci sami sprawcy, co pięć lat temu. Wtedy też spalono mi żuka z książkami - mówi Włodzimierz Jabłonka.

Strażacy i policjanci z Tczewa przyjęli dwie wersje. Pierwsza zakłada nieumyślne podpalenie, a druga pożar w wyniku zwarcia instalacji w komorze silnika. Obie wersje są sprawdzane.

Włodka Książkowego odwiedzamy w jego domu w Tczewie. Po samochodowym antykwariacie pozostało już tylko wspomnienie. Auto przewieziono na złom. W domu pana Włodzimierza pozostało część książek.

- Teraz już ich nie sprzedaję, bo nie mam jak. Pierwszego żuka do książek kupiłem za 120 złotych. Nie jeździł, bo nie miał silnika. Był moim magazynem i sklepem na targowisku. Gdy go spalono pięć lat temu, dobrzy ludzie zorganizowali zbiórkę. Kupiony został kolejny żuk, już w lepszym stanie, ale też nie jeździł. Nie było zresztą takiej potrzeby. Poza tym, ja nie prowadzę samochodu - opowiada pan Włodzimierz.

Włodek Książkowy ma trudną sytuację. Brakuje pieniędzy na jedzenie

Włodzimierz Jabłonka ma 64 lata. Jest bardzo schorowanym człowiekiem. W tczewskim domu mieszka z matką, która teraz jest w szpitalu. Nie przelewa się.

- Mam tylko około 700 złotych zasiłku. Książki kocham i one ratowały mi też codzienne utrzymanie. Sprzedawałem je za kilka złotych, tylko czasami drożej. Jak był dobry dzień, to mogłem zarobić 50 złotych. Były też takie okresy, że przez cały miesiąc zarobiłem 100 złotych. Średnia cena za książkę to było u mnie 5-6 złotych. Za harlequiny brałem 2 złote, za kryminały 3 złote, sensacje kosztowały 5 złotych. Poważniejsze pozycje kosztowały nawet i 10 złotych - mówi Włodek Książkowy.

Nie ukrywa, że odwiedzający targowisko w Tczewie dawali mu pieniądze, ale też jakieś paczki, nawet nie kupując książek.

- Jakoś zżyli się ze mną, z tym co robię. Te pieniądze pozwalały mi przeżyć, ale na targowisku spędzałem też aktywnie i potrzebnie czas. Teraz nie mogę sprzedawać książek i z przerażeniem myślę o tym, z czego się utrzymam. A i w domu nikt mnie nie odwiedza. Inaczej było na targowisku - smuci się pan Włodzimierz.

Sprzedażą książek na targowisku mieszkaniec Tczewa zajmował od 19 lat. Mógł dorabiać np. sprzedażą warzyw, ale nie chciał.

- Kocham książki, choć z powodu choroby oczu coraz trudniej mi je czytać. Dla siebie wybieram tylko te, które mają większe czcionki. Skąd mam książki? To podarunki od ludzi. Myślę, że było ich około 25 tysięcy - stwierdza.

Internetowa zbiórka na nową mobilną księgarnię

W sieci zorganizowano dwie zbiórki na rzecz zakupu żuka dla Włodka Książkowego. Jedna jest już nieaktywna. W drugiej zebrano do tej pory około 2,5 tysięcy złotych. Jako cel jest 25 tysięcy złotych.
Na Żuka dla Pana Włodka Ponownie

- Jeśli zbiórka wyjdzie i dostanę samochód, to na wiosnę przyszłego roku chcę wrócić do sprzedaży książek. Jeśli zdrowie pozwoli, jeśli przeżyję. Jest teraz bardzo ciężko. Do 18 grudnia mam tylko 250 złotych na przeżycie. Będę wdzięczny za bieżące wsparcie - kończy rozmowę.

Kontakt do pana Włodzimierza - 571 496 417.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Słynny Włodek Książkowy kocha książki, ale musi też coś jeść - Tczew Nasze Miasto

Wróć na koscierzyna.naszemiasto.pl Nasze Miasto