Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Konserwatorzy zajęli się zabytkami z Muzeum - Kaszubskiego Parku Etnograficznego we Wdzydzach. Znów będą piękne!

Joanna Surażyńska
Joanna Surażyńska
Muzeum - Kaszubski Park Etnograficzny we Wdzydzach
Ponad 81 tys. zł będzie kosztować konserwacja sześciu pojazdów konnych znajdujących się w kolekcji muzeum we Wdzydzach. Wytypowane zabytki są niezwykle cenne.

W zbiorach Muzeum - Kaszubskiego Parku Etnograficznego im. Teodory i Izydora Gulgowskich we Wdzydzach znajduje się bogata kolekcja 23 pojazdów konnych używanych niegdyś na pomorskiej wsi. Tworzy ją zespół składający się m.in. bryczek, powózek, wozów roboczych, breków transportowych, wozów mlecznych oraz sań.

W latach 2021-2022 konserwacji poddano osiem z nich. Tym razem do konserwacji wybrano sześć pojazdów konnych pochodzących z terenu Pomorza, a wykonanych w lokalnych warsztatach powoźniczych w okresie od końca XIX do początku XX w. Są to sanie spacerowe dwuosobowe, sanie spacerowe z dwoma kozłami, trzy bryczki wyjazdowe dworskie oraz czterokołowy kocz wyjazdowy.

Dla muzeum istotne jest, aby zabytkom przywrócić dawną świetność przy jednoczesnym zaprezentowaniu kunsztu, ale też upodobań dekoratorskich dawnych mieszkańców Pomorza, niejednokrotnie ukazując ich odmienność w stosunku do innych regionów naszego kraju.

- Prace nad konserwacją jednego pojazdu trwają różnie, to zależy od stopnia zniszczeń, a także od dostępności materiałów, potrzebnych do wykończenia - mówi Sonia Klein-Wrońska z Muzeum - Kaszubskiego Parku Etnograficznego we Wdzydzach. - Na przykład: w tym roku najdłużej w konserwacji były sanki spacerowe (ok. 4 miesiące), a najkrócej największy z tegorocznych pojazdów - czyli bryczka wasągowa (wymagała tylko niewielkich uzupełnień mazerunku, przesmarowania podwozia i odtworzenia bardzo prostej tapicerki z granatowego sukna).

Sanki były bardzo zniszczone i wymagały rekonstrukcji części tapicerowanych, łącznie z wypełnieniem (trawą). Konserwator miał duży problem ze znalezieniem odpowiedniego materiału (aksamitu). Nie był dostępny w żadnym z trójmiejskich sklepów z tkaninami, a kiedy zamawiał przez internet, okazywało się, że w rzeczywistości przychodził nie ten odcień, co trzeba, i tak kilkukrotnie.

- Prace polegają najczęściej na demontażu elementów pojazdu, oczyszczeniu z luźnych zanieczyszczeń, następnie przeprowadza się dezynsekcję elementów drewnianych - mówi Sonia Klein-Wrońska. -Elementy metalowe (głównie podwozie) oczyszcza się z produktów korozji, zarówno chemicznie, jak i mechanicznie, po czym zabezpiecza się metal taniną. Następnie impregnuje się elementy drewniane i skleja pęknięcia lub uzupełnia ewentualne ubytki.

Kolejnym etapem jest scalanie kolorystyczne, zarówno części metalowych, jak i drewnianych. Bardzo często malaturę na elementach drewnianych dodatkowo zabezpiecza się werniksem. Po złożeniu pojazdu rekonstruuje się tapicerkę na podstawie znalezionych podczas prac konserwatorskich pozostałości materiałów.

Podczas całego procesu prac, konserwator wykonuje dokumentację fotograficzną oraz opisową poszczególnych etapów, którą ma obowiązek dołączyć do oddawanego pojazdu.

- Jest to praca bardzo żmudna, wymagająca precyzji, cierpliwości, a przede wszystkim szacunku i zamiłowania do zabytkowych przedmiotów i historii z nimi związanych - mówi Sonia Klein-Wrońska. - Prace przy naszych pojazdach wykonuje Michał Masorz z pracowni Meander w Gdyni.

Pojazdy konne poddane konserwacji w tym roku to:

  • - sanki spacerowe dwuosobowe - małe, przeznaczone do zimowych spacerów na śniegu, prawdopodobnie dla dzieci. Zakupione w Chmielonku, prawdopodobnie pochodzą z któregoś z okolicznych kaszubskich dworów.
  • - sanie spacerowe z dwoma kozłami, większe, służyły osobom dorosłym do zabaw takich jak kuligi, ale również do wyjazdów zimowych po "sprawunki". Zakupione w Kartuzach, prawdopodobnie również należały do zamożnej rodziny mieszczan.
  • - bryczka wasągowa o kutych dębowych kołach. Skrzynia bryczki z drewna liściastego, mazerowana. Z przodu skrzyniowe siedzisko dla powożącego z tyłu dla pasażerów. Skromna bryczka, potocznie zwana 'wasążkiem" użytkowana była głównie na wsiach, prawdopodobnie przez bogatych gburów. Ta pochodzi z miejscowości Karszanek, gm Osiek, czyli z Kociewi

a.

Wszystkie pojazdy pochodzą z początku XX wieku.

od 7 lat
Wideo

echodnia Drugi dzień na planie Ojca Mateusza

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na koscierzyna.naszemiasto.pl Nasze Miasto